niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 1 - Przynajmniej poznałem ciebie



10.06.2009r.
Chwytam do ręki swoją granatową bluzę i schodzę na dół. Widzę w holu mnóstwo dzieci mieszkających w tym wielkim domu. Wymijam większość ich i kieruję się do wyjścia. Po drodze mijam Sofi i jakiegoś nie znanego mi chłopaka. Pewnie jest nowy. Ale jakoś nie do końca mi on tu pasuje. Widać że jest wysoki, włosy postawione na żel a jego ubrania wyglądają jak z najdroższych sklepów.  Zerknęłam na nich i otworzyłam drzwi aby wyjść. 
-Nicol, Nicol gdzie idziesz? - Spytała swoim słodkim głosikiem mała dziewczynka. Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam.
-Idę do sklepu. Chcesz iść ze mną? - Pytam patrząc raz na nią a raz na szatyna. Energicznie kiwa główką i podbiega do mnie. 
-Poczekaj powiem że cię zabieram - Uśmiecham się i udaję do gabinetu dyrektorki. Tam mówię że zabieram dziewczynkę i wychodzę. 
-Chodź księżniczko idziemy - Dziewczynka słodko się uśmiecha i wyciąga rączkę w moim kierunku. 
Spoglądam na szatyna który cały czas bacznie nam się przygląda. Uśmiecha się lekko czego ja nie odwzajemniam.
-Nowy? - Pytam obojętnie. Nie zamierzam się z nim przyjaźnić ale wolę wiedzieć czy jest nowy czy siedzi tu za karę. 
-Nie, jestem tu tak jakby za karę - Mówi po czym wyciąga z kieszeni najnowszy model telefonu marki "Apple". Wiedziałam że to jakiś bogacz. Tylko tacy trafiają tu "za karę"
-Spoko - Rzuciłam obojętnie po czym spojrzałam na  dziewczynkę. - Idziemy - Zwróciłam się do małej dziewczynki.
-Zaczekaj pójdę z wami - Mówi chowając telefon do kieszeni. Przekręcam oczami po czym kieruję się z małą Sofi do wyjścia. Jakoś nie mam ochoty na łażenie z nim gdzie kol wiek. Słyszę jego kroki za nami więc na bank idzie za nami.

Po kilku minutach wchodzimy do sklepu. Mała zaczyna biegać między półkami szukając jakichś słodyczy. Uwielbia je ale penie będziemy mogły kupić tylko jedną paczkę. Wzdycham cicho i wybieram jakiś jogurt i bułkę na kolację. Tak jak myślałam dziewczynka przynosi mi kilka paczek żelek i jakieś lizaki. Kucam przy niej i patrzę na nią.
-Mała nie możemy wziąć ich wszystkich, weźmiemy jedną paczkę - Powiedziałam gładząc ją po rączce.
-Możemy i weźmiemy - Powiedział chłopak stający za mną. Przekręciłam oczami i zignorowałam jego wypowiedź.
-Wybierz jedne i idziemy do kasy - Uśmiechnęłam się. Dziewczynka w końcu wkłada wszystkie żelki i biegnie do kasy. Wyjmuję z koszyka swoje produkty i podaję szatynowi koszyk po czym udaję się do kasy. On jedynie zaśmiał się co było słychać i poszedł za mną.
Podałam kasjerce moje produkty a po chwili zapłaciłam za nie. Wyszłam na zewnątrz i czekałam na Sofie która przyszła po kilku minutach z szatynem. Wzięłam ją za rączkę i ruszyłyśmy do domu.

Siedzę sobie w pokoju i zastanawiam się nad jutrzejszą klasówką. Masakra. Musze się na nią zacząć uczyć. Wyciągam książki i siadam na dywanie. Wyciągam dodatkowo kartki i zaczynam rozwiązywać przykłady z matematyki. Tak no bo właśnie z tego przedmiotu będzie ta klasówka. Nie umiem tego działu. Jest mega trudny i nie dam rady załapać.

Po kilku minutach usłyszałam pukanie do moich drzwi. Patrzę na nie przez chwilę. Po czym wstaje i je otwieram. Patrzę przez chwilę na chłopaka który stoi w drzwiach. Wpuszczam go do środka i ponownie siadam na dywanie przed książkami.
-Jestem Alex - Powiedział i wyciągnął dłoń w moim kierunku. Spojrzałam na jego rękę i niepewnie ją uścisnęłam.
-Nicol - Powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń. - Przepraszam ale mam dużo nauki - Dodałam szybko. Ku mojemu zdziwieniu chłopak usiadł obok mnie i zaczął czytać moje notatki. Obserwowałam go przez chwilę po czym wyrzuciłam kartkę z błędnymi przykładami.
-Pomogę ci chcesz? - Spytał przeglądając książkę. Pokiwałam głową.

Po kilku godzinach skończyliśmy się uczyć. Na całe szczęście Alex wszystko dokładnie mi wytłumaczył. Jest całkiem niezły z matematyki.
-Kto cię tak nauczył tej matmy? - Spytałam ciekawa z lekkim uśmiechem.
-W szkole - Zaśmiał się cicho
-Zazdroszczę - Powiedziałam - Gdzie się uczysz? - Spytałam po chwili
-Eee no - Westchnął - Wiesz w szkole prywatnej - Dodał niepewnie. Słyszałam to w jego głowie. Uśmiechnęłam się lekko.
-Zdoniacha - Zaśmiałam się aby rozluźnić atmosferę. Widziałam że czuje się jakoś dziwnie mówiąc przy mnie o kasie.
-Przesadzasz - Zaśmiał się lekko. Po chwili położyłam się na dywanie i patrzyłam w sufit.lubię się tak kłaść i myśleć. ~ Chciałabym mieszkać tak jak on. Na bank mieszka w wielkiej willi. Ma dzianych rodziców i chodzi do prywatnej szkoły. Ciekawe jak by to było  gdybym miała takich rodziców jak on. Na bank było by fajnie ~ Pomyślałam sobie. Po chwili zamknęłam oczy i otworzyłam je. Spojrzałam na chłopaka który pstrykał mi palcami przed oczami.
-Co ty robisz? - Zaśmiałam się
-Mówię do ciebie a ty mi nie odpowiadasz, leżysz jakaś zamyślona -Powiedział i położył się obok mnie - Może coś na tym suficie jest ciekawego? - Spytał wyraźnie rozbawiony. Uderzyłam go delikatnie w ramie i się zaśmiałam.
-Tak sobie przez chwilę myślałam - Powiedziałam - Długo tu będziesz? - Spytałam
-No do końca roku szkolnego, codziennie - Powiedział - Ale wiesz co warto było - Dodał. Spojrzałam na niego zdziwiona. Nie bardzo rozumiem o co mu chodzi.
-Przynajmniej poznałem ciebie - Kontynuował z uśmiechem na ustach. Zaśmiałam się cicho.
-Nie jestem wcale taka fajna żeby się ze mną przyjaźnić - Powiedziałam szybko.Tak uważam. Nikt w szkole ze mną nie gada to czemu niby on ma rozmawiać. - A po zatem twoja dziewczyna na bank nie będzie zadowolona - Dodałam. Widziałam na tapecie jego telefonu widziałam jakąś śliczną dziewczyną więc sądzę że to jego miłość.
-Masz rację moja dziewczyna z niczego nie jest zadowolona. Dla tego wolę siedzieć tutaj niż z nią - Powiedział i się lekko zaśmiał.

Poszedł dopiero po kilku godzinach. Zbliżała się 22. Wyszłam z pokoju ze swoimi rzeczami i udałam się do łazienki. Wykonałam tam wieczorne czynności i wróciłam do pokoju. Położyłam się w łóżku i nakryłam się kołdrą. Zaczęłam czytać zadania które zrobiłam z Alexem żeby sobie utrwalić na jutrzejszą klasówkę.

Po kilku minutach skończyłam i odłożyłam książki na szafkę obok łóżka. Moja współlokatorka dopiero co weszła do pokoju. Pewnie wróciła od swojego chłopaka. Wolę nie zaczepiać jej dzisiaj bo zacznie mi wszystko opowiadać i nie zaśniemy przed 2 w nocy. Przekręciłam się na bok i zamknęłam oczy. Już po kilku minutach zasnęłam.

****
Hej :) Pozostawiam rozdział w waszych łapkach :) Czekam na komentarze i opinie :**
No to tyle :) Kolejny w kolejną niedzielę :)
Może rozpisałabym się więcej :) Ale jakoś nie mam humoru :( Buziaki :**

5 komentarzy:

  1. Świetny.. A no tak mozna bylo sie tego spodziewac Alex ma dziewczyne :) ale on jednak ma do re serduszko prawda? Taki pomocny i opiekunczy byl :)) to takie slodkie! Czekam z niecierplieoscia na kolejne cudenko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć.!
    Jestem tu po raz pierwszy.
    I zostaję tu na dłużej.
    Rozdział jest bardzo fajny.
    Alex jest dobry.
    Pomógł Nicoli z matmą.
    Szkoda, że ma dziewczynę :/
    Czekam na więcej *.*

    Będzie mi miło, jeśli do mnie wpadniesz: http://leonetta0951.blogspot.com
    Pozdrawiam,
    Lenka Verdas

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Bardzo fajny blog :)
    I rozdział też świetny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy roździałik? :c miał być dawno w niedziele :c czekam i czekam.. I bede czekac :)

    OdpowiedzUsuń